środa, 15 października 2014

Od Sary C.D Libertas'a

- Pewnie, dziękuję - uśmiechnęłam się wesoło.
- A więc jak mogę się przydać? - spytał.
- Często przy opisach roślin nie ma podanego miejsca występowania, a skoro jesteś Tropicielem powinieneś sobie poradzić z wyszukaniem danej rośliny - odparłam.
- Zobaczymy - odrzekł z uśmiechem - To jakie zioło idzie na pierwszy ogień?
- Hmmm... - zerknęłam na pergamin - Cadaver surrexissent, trupia róża.
- Masz w planie kogoś zabić? - spojrzał na mnie jak na szurniętą psychopatkę, która na okrągło myśli o truciznach i morderstwach.
- Nie, trupia róża ma wiele zastosowań w medycynie - odpowiedziałam śmiejąc się z jego miny - Chyba nawet mam przy sobie kwiat.
Położyłam torbę na trawie i zaczęłam wszystko po kolei wyjmować.
Czego tam nie było! Fiolki, zwoje, pióra, pudełka, bandaże oraz wiele, wiele innych podstawowych/dziwnych rzeczy.
- Eureka! - powiedziałam, gdy kilkuminutowe poszukiwania zakończyły się sukcesem. Wyciągnęłam małe zawiniątko i delikatnie rozwiązałam szmatki, naszym oczom ukazał się czarny kwiat w białe "esy-floresy".
- Dasz radę odnaleźć taki drugi po zapachu? - spytałam.

<Libertas?>

wtorek, 14 października 2014

Od Libertas'a C.D Sary

Zanim me ślepia ujrzały zdyszaną od szalonego biegu wilczycę, zdążyłem przestudiować owe znalezisko, które udało mi się złapać. Niestety, nawet wieloletnie doświadczenie Tropiciela nie pomogło mi w zidentyfikowaniu żadnej rośliny ze spisu na pergaminie. Na obliczu nieznajomej malowała się ulga, ale i obawa, jakby bała się, że jeżeli podejdzie bliżej to połknę jej zielarski skarb w całości. Machnąłem energicznie ogonem, a później podbiegłem go wadery.
- Zdaje się, że to twoje. - odparłem krótko i wypuszczając zwijkę papieru, przesunąłem go nosem pod jej łapy.
- Tak, dziękuję ci. - podnosząc odnalezioną zgubę, zdobyła się na lekki uśmiech.
- Jestem Libertas, Tropiciel watahy Silent Darkness.
Miałem w zwyczaju kłanianie się każdej waderze, która wywoływała we mnie poczucie, aby ją szanować. Jeszcze nigdy nie usłyszałem aby komuś to przeszkadzało, więc zdecydowałem się nie zmieniać swoich dawnych nawyków.
- Miło mi poznać. Na imię mi Sara, jestem Głównym Medykiem Watahy.
- Jak to możliwe, że wcześniej cię nie zauważyłem? Pewnie dlatego, że od dziecka przejawiam chęci do włóczęgostwa i postanowiłem później zapoznać się z pozostałymi członkami stada.
- Sama niedawno dołączyłam. To piękna okolica, a wilki bardzo przyjazne.
- Pomyślałem, że nagły powiew wiatru przeszkodził ci w zbiorach. Może mógłbym ci jakoś pomóć?

<Sara?>

Od Sary

Ogień... Broń... Huki... Chaos... Łzy... Klatki... Krew... Krzyki... Mama... Tata... Brat... Braciszek... Kochany braciszku, tęsknię...
Obudziłam się na niewielkiej polanie.
Promienie porannego słońca wdarły się do moich oczu i oślepiły na kilka sekund. Ciepły wiatr zrzucił czarną, rozczochraną grzywkę na powieki. Nos poczuł miły zapach lawendy.
Uniosłam lekko głowę i rozejrzałam się dookoła, po czym podeszłam do dużej, zniszczonej torby z fiolkami oraz z ziołami.
"Znowu przyśniła mi się rodzina..." - pomyślałam. Westchnęłam ciężko i ruszyłam przed siebie.
- Wataha Silent Darkness, mimo małej ilości wilków wydaje się potężna, oby przetrwała do końca - wymamrotałam cicho.

***

Przystanęłam na kilka chwil nad Wodospadami Chei. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam powoli zbierać zioła nucąc pod nosem piosenkę "Shatter me featuring".
Wyciągnęłam stary, zwinięty pergamin i zaczęłam szukać kwiatów, które przedstawiono na nim za pomocą rysunków.
Nagle złośliwy wiatr wyrwał mi z łap pergamin i poniósł gdzieś w las. Ruszyłam za kartką porwaną przez Boreasza.

***

Wyskoczyłam na ścieżkę i ujrzałam jakiegoś wilka, w łapie trzymał mój spis roślin.

<Ktoś?>

Od Afuro C.D Hazuki

Hazuki i Anuriti byli bardzo mili dla mnie. Czułem się strasznie głupio, że byłem taki... no taki dziwny. Nie sądziłem, że zostanę tu tak miło powitany.
- Wiesz co, nic chcę naciskać - odparłem z uśmiechem - Właśnie miałem iść pozwiedzać...

(Ktoś?)

NOWY CZŁONEK!

Do watahy dołączyła Sara!



poniedziałek, 13 października 2014

NOWY CZŁONEK!

Do watahy dołączył Libertas!



Od Hazuki C.D Anuriti / Takeru (Afuro)

- O co? W sumie to chodzi oto, że wilki tego samego żywiołu, lepiej się dogadują i łączy je wiele wspólnych cech, po za tym mają podobne moce, które łatwiej im wspólnie rozwijać. Dodatkowo czasami żywioły mogą spróbować rywalizować ze sobą, to ciekawe urozmaicenie, takie mini igrzyska, nie uważasz? 
Już miał odpowiedzieć, ale właśnie na horyzońcie pojawił się zamyślony Afuro.
- Cześć! - krzykneliśmy w tym samym momęcie.
On wzdrygnął się i odwrócił powoli.
- Cześć - powiedział cicho.
- Przyszłam zapytać się jak Ci się tu podoba, przy okazji natknęłam się na Anuriti'ego.
- Cześć, jak tam? - Anuriti jak zwykle uśmiechnięty i pogodny.
- W porządku, choć... jeszcze nie zwiedziłem dokładnie terenu. - powiedział mało entuzjastycznie Afuro
- Jak chcesz mogę Cię oprowadzić. - lekko się do niego uśmiechnełam.

<Ktoś?>

Od Takeru

"W ucieczce ginie zawsze więcej wojowników, niż w walce"... Tak zawsze uważał mój ojciec... Ciągle to powtarzał, jeżeli ktoś uciekał się od jakiegoś zadania. Nauczył tego moich braci i siostry... Właśnie rozumiem, czemu poświęcili się za mnie... Oddali życie, żeby ratować innych. ... Ja uciekłem... nie pomogłem. Zostawiłem ich na pastwę losu. Ile dałbym za to, żebym spotkał kogoś z mojej poprzedniej watahy... Ciekawe co bym zrobił? Może dałbym radę spojrzeć temu wilkowi prosto w oczy? Wtedy ztchórzyłem.
Ale dziś jestem innym wilkiem. Oddałbym życie, za... rodzinę? Jak ją kiedyś zdobędę, to oddam za nią życie.
 Chiałbym zapoznać się z terenami watahy i z jej członkami. Z chęcią zacząłbym od zaraz, ale poczekam jeszcze...

Event - zapowiedź

Halloween!
Duchy, szkielety, czarownice, wampiry, zombi, dynie, pająki i oczywiście czarne koty. Jedyna noc, gdzie koszmary stają się rzeczywistością. Cukierek albo psikus!  Więc jak? 
Event Halloween'owy rozpocznie się dnia 20 października.
Szczegóły później.

Od Anuriti'ego C.D Hazuki

W wodzie byłem szybszy jak na lądzie, a Hazuki miała na odwrót. Niestety nasze grupy się różniły. Jednak przez chwilę o tym zapomnieliśmy i bawiliśmy się jak szczenięta. Wadera po chwili podpłynęła do brzegu i tam sobie siedziała. Ja wciąż pływałem, byłem dosyć aktywny i lubiłem to zajęcie. Po chwili wadera powiedziała:
-Nie mów do mnie "Malutka"-zaśmiała się.
-To był jedyny i ostatni raz-uśmiechnąłem się.-Słyszałem, że ktoś nowy dołączył.
-Tak, miałam go po tej kąpieli przywitać.
-Mogę iść z tobą, ale możesz mi wytłumaczyć o co chodzi w tych grupach?
-Jasne, opowiem ci po drodze.
Wyszliśmy z wody i otrzepaliśmy się. Po chwili ruszyliśmy przed siebie. Wadera chyba zapomniała o moim pytaniu, a może raczej prośbie. Powtórzyłem ją jeszcze raz.
-O co chodzi w tych grupach?

< Hazuki? >